środa, 7 sierpnia 2013

No to stało się...

Zdecydowałam się, aby zostać Au Pair in America, ponieważ na chwilę obecną mam pomaturalną rozterkę i nie wiem co mam ze sobą zrobić. No może nie do końca ;) Po prostu nie chcę iść na kierunek studiów, który z pewnością za rok porzucę, bo nie jestem go pewna. Chcę wykorzystać ten rok na przemyślenia, zwiedzanie Stanów i przede wszystkim na naukę języka.
Au pair. USA. Massachusetts. Boston. Powiedziałam sobie, że jak już moja Host Family powie sakramentalne "yes", to w tym momencie zakładam bloga. No i jest. ;) Na razie słabo to ogarniam, z czasem będzie pewnie coraz lepiej, ale na razie napiszę tylko kilka słów...
Rodzina pochodzi z Natick, do Bostonu będę miała 15 min drogi, z resztą będę tam często bywać. Madeleine& Charlotte (11) oraz Jack (13) to dzieci, które będą zdane na mnie :D Pierwsza rodzina, która się mną zainteresowała była spod Atlanty. Rozmawiając z Host Mother czułam się dziwnie, ale jak poznałam Alicię (moja Host Mother z Bostonu), od razu wiedziałam, że to to! Mamy bardzo dużo wspólnego: poczynając od języka francuskiego, gdzie Host Father właściwie wychował się we Francji, kończąc na sporcie. Bardzo ważne było dla mnie, żeby go lubili. Sport to duża część mojego życia, a oni mają dokładnie tak samo! Myślę, że po prostu to się czuje...
Teraz czeka mnie załatwianie wizy, nic ciekawego, więc przez pewien czas mogę nie pisać, ale pewnie podczas pakowania (jak tu się spakować na rok?!), wizyty w ambasadzie, czy spotkania z rodziną w Amsterdamie wrzucę tutaj coś fajnego.
Pewnie się zastanawiacie o co chodzi z Amsterdamem ;) Okazało się, że 18 sierpnia mama z bliźniaczkami przylatują na jeden dzień, jakieś biznesowe sprawy Alicii i bardzo chcą się ze mną zobaczyć. Dziwnym trafem ja akurat mieszkam 40 km od stolicy tego pięknego państwa, jakim jest Holandia.:) Pracuję. Pracuję, żeby mieć na wydatki w tym wielkim świecie. Przysługiwać mi będzie kieszonkowe, ale przezorny zawsze ubezpieczony i pieniędzy nigdy za wiele, chociaż może czasem...? Kiedy się dowiedziałam, że przyjeżdżają, uznałam to za znak, że to moja wymarzona rodzina na rok.
Mam nadzieję, że nie będzie to nudny blog, chciałabym wrzucać tu wszystko co mnie w Stanach zachwyci, zainteresuje, moje przemyślenia, wzloty i upadki, wtopy językowe, poznanych ludzi, miejsca czy relacje z rodziną. Więc jeśli Was to interesuje, wpadajcie ;) Podaję link do programu dla ciekawskich.
Wylatuję już oficjalnie 9 września!




3 komentarze: