wtorek, 22 kwietnia 2014

Miami, FL

 Witam po krótkiej przerwie :)


Przepraszam, za nic nie mogłam zabrać się za tego posta... Wróciłam z Miami w zeszłą niedzielę i ciągle żyłam jeszcze wakacjami... Nie potrafiłam się skupić, przejeżdżałam na czerwonym świetle, spałam południami jak dzieci nie było (albo i jak były :P) jakaś taka rozkojarzona, rozmarzona... Zdecydowanie 4 dni to za mało na taką wycieczkę. Było cudownie, cieplutko, palmy, zimne piwo i nawet moje rozgrzane do czerwoności plecy mi nie przeszkadzały.
Moje najpiękniejsze wakacje w życiu i jak mam Wam je opisać? Od czego w ogóle zacząć? Tego się nie da tak po prostu opisać, trzeba tam być, posłuchać szumu morza, czy delektować się rażącym słońcem... Ojj jak by się tam wróciło!
Postanowiłam skrócić relację pisemną do maksimum, wrzucić za to pełno zdjęć, bo poważnie nie wiem jak mam Wam to opisać.
Z suchych faktów to zatrzymałyśmy się w Bikini Hostel i było to najlepsze miejsce w jakimkolwiek się kiedyś zatrzymałam! Pełno obcokrajowców średni wiek 20-25 lat, masz znajomych prawie w każdym pokoju, chodzicie razem na imprezy, na plażę, na imprezy na plaży, coś zjeść, coś wypić i macie sobie tyle do opowiedzenia. Standardowe pytania: Where r u from? How long have you been in US? What r u doing in here? I tak potem rozmawiacie przez następne kilkadziesiąt minut jak to Irlandczycy wybrali się do Polski i mieli tam najlepszą bibę w swoim życiu, stukacie się butelką piwa a oni do Ciebie 'na zdrowie!'. 
Poznałyśmy masę ludzi! Australijczycy przemierzający świat, dwie szwedki to samo, Hiszpanie na wakacjach, Włosi na emigracji i tak dalej... To jest takie niesamowite opowiadając sobie o swoich krajach, podejściu do życia, planach na przyszłość, wartościach, marzeniach... Niby jesteśmy tacy sami, a tak się różnimy. Uwielbiam takie okazje do rozmowy z innymi ludźmi, bo możesz się tyle dowiedzieć i tyle rzeczy mnie osobiście zachwyciło.
No i miałam się nie rozpisywać... jak zawsze znów wyszło wypracowanie.
Skracając więc dalej, do plaży miałyśmy jakieś 10 min pieszo, komunikacja miejska mnie zabiła, a taksówki drogie. W planach było pływanie z delfinami w akwarium ale było za daleko, nic straconego innym razem będzie coś do zrobienia. Odwiedziłyśmy za to zoo, co zobaczycie na zdjęciach, a jednego dnia wybrałyśmy się na Key West, co jest najbardziej na południe wyciągniętym lądem Stanów Zjednoczonych (bardzo blisko Kuby). Ja widziałam to tak, że jedzie się autostradą przez ocean, bo z jednej strony woda, z drugiej woda, mija się tylko wyspy, a wszystko tak pięknie wygląda! Czas jazdy z Miami to jakieś 4h, fajnie było być ale drugi raz nie zdecydowałabym się na to, bo trzeba poświęcić na to cały dzień, a przyjeżdżając na 4 to tak trochę nam zleciało...
Dobra, kończę te wypociny, dodaję zdjęcia, które wyrażają więcej niż tysiąc słów :)


żegnałam się z Bostonem w taki sposób...


przez kilka następnych zdjęć widok na Miami z samolotu


trochę miasta



Miami South Beach



























Aż się rozmarzyłam wstawiając Wam tutaj te zdjęcia, wygląda jak w bajce i tak jest!
Tak sobie myślę, że podzielę ten wypad na dwa posty, bo mam tyle zdjęć. Wiele z nich ma Agnieszka i Benny, oczywiście muszę na nie poczekać :P Key West na pewno następnym razem.
Wczoraj byłam też na maratonie bostońskim, więc będzie o czym pisać, tylko potrzebuję trochę czasu. Wszystko wkrótce!


xoxo,                        


8 komentarzy:

  1. ale meeeeegaa zdjecia!!! :) Przerabiasz je jakos czy to magia aparatu? :) mozna w ogole wiedziec jakim aparatem robisz zdjecia? :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję! jakoś je tam podrasowuję w zwykłym PhotoScape ale rzeczywiście kupilam ostatnio nowy aparat (Sony α SLT-A33) i za dużo nie muszę przy zdjęciach robić, bo są przepiękne!

      Usuń
  2. jaaaaak ślicznie ! :D aż mi się moje wakacje na Florydzie przypomniały....

    OdpowiedzUsuń
  3. przekopałam wszystkie posty i czytałam je ponad godzinę tak się wkręciłam :D
    powodzenia i moze kiedys do zobaczenia za oceanem :d

    Zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeeeej dziękuję, że ci się w ogóle chciało bardzo miło mi to czytać :)
    Tobie też powodzenia, będę śledzić i zaglądać! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń