wtorek, 8 kwietnia 2014

Washington D.C.


Veni vidi vici...


Od czego tutaj zacząć, hmm? Od balu? Od stolicy? To może od początku!
Wyjechaliśmy w piątek rano, o 9am. Stamtąd wsiadłyśmy w autobus i w drogę. 10h jazdy! Ja tego tak jeszcze nie przeżyłam, możliwe, że po dwudniowej jeździe do Hiszpanii nic mi już nie straszne, ale Aga&Benny przeżywały męki :) Miałyśmy bardzo fajną grupę (no może dwie Niemki drące japę na cały autobus są tutaj wyjątkiem), już na początku poznałyśmy dwie Australijki, dziewczynę z Południowej Afryki i Włoszkę. Ale zdecydowanie trafiłyśmy na najlepszych opiekunów na świecie! Małżeństwo. On kierowca, ona organizator. Pili z nami w autobusie, robili sobie 'selfie' i nazywali nas swoimi dziećmi :)
Przyjechaliśmy wieczorem, przebrałyśmy się tylko i na imprezę. Było całkiem fajnie, nie powiem. Spałyśmy jakieś 4h i rano wycieczka. Od 9am-3pm (z czego opiekunowie zostawili nas jakoś o 12:30pm i mogliśmy robić, co chcieliśmy). Szczerze mówiąc, gdybyśmy się same do Białego Domu nie wybrały, to byśmy go nie zobaczyły. Wycieczka trochę okrojona, też dlatego, że o 6pm wyjeżdżaliśmy na bal więc z czegoś trzeba było zrezygnować. No ale coś tam jednak pozwiedzaliśmy, przynajmniej ja najważniejsze rzeczy widziałam.
Mnie miasto się podobało, inne niż te typowe amerykańskie z wieżowcami, podobne trochę do naszej Warszawy. 

 Mauzoleum Abrahama Lincolna

 Staw przed pomnikiem Lincolna

 Zdjęcie robione z miejsca pomniku Jeffersona

'The White House'


 Stacy (South Africa), Francesca (Włochy), Sam&Megan (Australia), ja :P, Benny (Włochy) i Aga z Polski






Pomnik Abrahama Lincolna w Mauzoleum


 capitol


Washington D.C. nocą z naszego hotelowego balkonu


No to teraz bal. Before party zaczęło się już w autobusie, bo jechaliśmy 1,5h. Nie wiem w sumie kiedy ta cała droga mi minęła. Marynarze w tych całych garniakach to przystojniaki, ale nie wszyscy. Jak już byli jacyś, to zazwyczaj z dziewczynami, które trzymały ich za ręce, jak tylko mogły, co by im nikt ich nie zabrał. W sumie bawiłam się bardzo dobrze, fajnie było coś takiego przeżyć i tak się wystroić! Ale chyba oczekiwania były większe. Było około 3000 ludzi i ścisk na całego, a wszystko odbywało się na wielkiej sali gimnastycznej. Niestety to moje jedyne sensowne zdjęcie, trochę nam się zapomniało żeby ich zrobić więcej, przepraszam :)

gwiazdy Hollywood

 selfie, niestety to z opiekunką ma ona sama :P



A w niedzielę znów 10h do domu i to na tyle.  Aaa jeszcze jedna rzecz, pomachałam do Nowego Jorku po drodze, pięknie to wyglądało!




Po drodze obejrzałam film 'Wszystko za życie', bardzo polecam! 
A teraz już czekam na czwartek i lecę do Miami! Pozdrawiam i zapraszam za jakiś czas na kolejny raport, tym razem z gorącej Florydy :) Can't wait!!!!!!!!!!



xoxo,                                

3 komentarze:

  1. jaakie wystrojone! :P. zazdroszczę na maxa tego Miami :3.

    OdpowiedzUsuń
  2. pisalas maturke rozszerzona z angielskiego? :) byla Ci potrzebna do wyjazdu?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam w planach napisać ale zrezygnowałam, nie była mi potrzebna do wyjazdu WCALE. Nikt nie patrzy na twoją maturę przed wyjazdem, to w ogóle nie ma żadnego znaczenia. Mozliwe, że napiszę jak wrócę (o ile wrócę :P). Pozdrawiam :)

      Usuń