wtorek, 14 stycznia 2014

Harvard

Cześć Wam!

Wróciłam już normalnie do pracy po prawie 2 tygodniowej przerwie spowodowanej świętami, a później Sylwestrem. Dzieci miały wolne, więc rodzice też wzięli wolne i z tego powodu i ja miałam wolne. No ale teraz dostałam już rozkład jazdy na następne 6 tygodni i dokładnie 14 lutego będę miała ponad tygodniowe wakacje. Ale chyba nigdzie nie uda mi się wyjechać. Po pierwsze spłukałam się trochę prezentami świątecznymi i druga sprawa, o której zamierzam napisać trochę więcej- wybieram się na Harvard University. Tak, już oficjalnie.
Pamiętam, kiedy pojechałam do Cambidge zaraz po moim przyjeździe, bo przecież to takie sławne miejsce, taka uczelnia i przecież nie mogłabym jej nie zobaczyć. Gdyby ktoś wtedy powiedział mi, że będę się tam uczyć- wyśmiałabym. No ale stało się. 1 lutego zaczynam zajęcia. Ale jak to się wszystko stało?
Zauważyłam, że coraz więcej dziewczyn wybiera się tam, z dobrym angielskim lub bez... Zastanowiło mnie to, czemu i ja nie miałabym spróbować? Bałam się strasznie, nie wiedziałam czy podołam, nadal nie wiem... Ale wiem jedno- na pewno warto! Wygląda to tak, że to oczywiście nie są pełnometrażowe studia, bo nigdy w życiu nie byłoby mnie na to stać z moją au pair-owską pensją. To jest jak kurs. Na 3 miesiące. Większość z Was pewnie wie, niektórzy nie, więc wyjaśnię. Podczas mojego rocznego pobytu tutaj, muszę uzyskać 6 kredytów za naukę. Bo jestem tutaj też, jakby nie było w celach edukacyjnych. Mogę wybrać co zechcę, online lub nie, ważne, żeby mieć te 6 kredytów. Kredyty to coś jak... ile godzin spędzę na uczelni. 6 stanowi jakieś 70-90h, nie pamiętam dokładnie. Wiem, że za mój 3-miesięczny kurs na Harvardzie dostanę ich 4, co oznacza, że nadal muszę zrobić coś więcej. Mam już swoją alternatywę, ale o tym kiedy indziej. W każdym razie muszę zapłacić za to 950$ i to już są niemałe pieniądze. To, co uczyniło mój wariacki poniekąd pomysł bardziej możliwym jest to, że host rodzina jest zobowiązana dać mi 500$ na naukę, co oznacza, że cena 950$ zmniejszyła się do 450$ i powiedziałam YES!
Jestem strasznie szczęśliwa, że się zdecydowała i równie podekscytowana! W zeszłą sobotę musiałam przejść Placement Test, który miał na celu sprawdzenie mojego poziomu angielskiego i przydzieleniu mnie do odpowiedniej grupy. Dla uściślenia- to będzie kurs angielskiego. Test był strasznie trudny, po nim miałam wrażenie, że mój poziom jest zerowy...  Pewnie większość z Was wie, jak wygląda matura pisemna z języka obcego. W części, w której trzeba słuchać nagrania i zaznaczać odpowiedzi, zwykle puszcza się nagranie 3 razy. Tutaj raz! Benny (która również wybiera się ze mną, tylko ona chce studiować psychologię) była tak przekonana, że puszczą to co najmniej drugi raz, nie słuchała za pierwszym, tylko skupiła się na zapoznaniu z poleceniem, więc... no nie mogła mieć tego zrobionego poprawnie... W części ze sprawdzeniem gramatyki, czy znajomości słów nie było wcale lepiej. Nigdy wcześniej nie widziałam tylu skomplikowanych słów razem! Czytając jedno zdanie o rozmiarze XXL, zapomniałam, jak się nazywam. Krótko mówiąc- bardzo trudne!
Jest pięć poziomów: A, B, C, D i E, z czym E jest najwyższy. Po tym teście byłam pewna, że mój poziom waha się między A i B. Było trochę lepiej. Mój oficjalny poziom to C. W sumie jestem zadowolona, ale i tak uważam, że ten test niczego nie udowadnia. Bo jak ktoś, kto mówi na poziomie A, może mieć np. C? Tylko i wyłącznie celnie strzelając przy odrobinie szczęścia, a potem na zajęciach nie wie, o czym one w ogóle są. W każdym razie ja się cieszę i zajęcia zaczynam 1 lutego! Zostało mi jeszcze trochę czasu.
A tak dla ciekawostki, wyczytałam, że na Harvardzie studiowali między innymi: Barack Obama, George Bush, Bill Gates, Natalie Portman, Theodore Roosevelt, czy nasz Czesław Miłosz. Tym bardziej, jest to dla mnie wielki zaszczyt, być tam chociaż na te 3 miesiące, a później wrócić lub nie do Polski i powiedzieć z dumą: "Uczyłam się na Harvardzie!". Nie mogę się już doczekać, kiedy rzucę się w wir pracy i czas będzie mi szybciej leciał. Bo czasami dostaję w głowę, kiedy mam za dużo wolego i zaczynam myśleć. Homesick to najgorsze, co Cię tutaj spotyka, co nie znaczy, że nie da się z tym walczyć :)
Mówiąc o pracy, zaraz jedno z moich dzieci wróci ze szkoły, więc kończę tę wypociny. Byle do piątku! Have a nice week everyone :)


xoxo,                                    

8 komentarzy:

  1. Wow, Harvard <3
    rozumiem, że dla tej uczelni mogłaś dołożyć tyle kasy, nawet dla niepełnej ilości kredytów *.*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że tak. Resztę kredytów da się zrobić, to tylko 2 więc nie zapłacę za nie nie wiadomo ile :)

      Usuń
  2. wow gratulacje teraz to bedziesz chodzila z przyjemnoscia na ten kurs ;) a jaki kurs w ogole wybralas? jakie sa dostepne kursy na takich prestizowych uczelniach? moglabys podac linka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybrałam kurs English for Academic Purposes. Wybór jest bardzo szeroki, ale to też nie znaczy, że wszystko możesz studiować. Dlatego jest ten Placement Test. Pokazuje na jakim jesteś poziomie i jeśli osiągniesz taki, jaki wymagają na dany kierunek, wtedy dopiero możesz uczęszczać na zajęcia. To na prawdę zależy od kierunku. Tutaj znajdziesz więcej: http://www.extension.harvard.edu/courses

      Usuń
  3. Jejj, super sprawa! Sama mam ochotę pójść w przyszłym roku w Twoje ślady! A do tego jak ładnie Harvard będzie prezentował się w cv :).
    Kursy z tej strony są ciekawe, ale nie widziałam tego, który Ty wybrałaś :(.
    Pozdrawiam i gratuluję! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wieem, że nie widać, bo ta strona jest strasznie skomplikowana! Jak dla mnie to powinni dołączyć instukcję obslugi :> W tych kursach trzeba wyszukać sesję zimowo-wiosenną (nie January session), potem wybrać specjalizację języki obce i wtedy otwiera Ci się kolejna strona, bla bla bla i powinno później wyskoczyć coś takiego, gdzie są już tylko kursy angielskiego: http://www.iel.harvard.edu/extension/courses/;jsessionid=IONPBOHEMEDJ
    Po lewej stronie są dwie opcje: English for Academic Purposes i English for Professional Purposes i ja wybrałam tę pierwszą. Po czym wybierasz odpowiednie kursy, jak ci pasują (3xtyg, soboty albo coś tam jeszcze).
    Ciężko się w tym połapać, sama miałam sporo problemów :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow! Rzeczywiście do łatwych zadań to nie należy :D. Jeszcze z ciekawości popatrzę. Dzięki i powodzenia! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratkiii stara ! :D

    btw. Trzeba mieć 72h :)

    OdpowiedzUsuń