wtorek, 17 września 2013

Busy week

Hi from Massachusetts!
Zaczęłam pracę już na serio. Próbuję się przyzwyczaić... ;) Rano wstaję kiedy chcę, muszę trochę ogarnąć pokoje dzieci, zrobić pranie jakieś 2x w tygodniu i przygotować im coś do jedzenia, kiedy wrócą ze szkoły. To wszystko! Więc zaczynam właściwie gdzieś o 1:00 PM. Wybieram sobie coś z tej półki na rano, jak na amerykańskie śniadanie przystało ;)


Ogólnie to amerykanie nie mają tradycyjnego obiadu. Przynajmniej moi nie... Kiedy dzieci wracają, to muszą COŚ przegryźć. Różnie można to rozumieć. Dziś np. jadły krakersy z tym białym serem francuskim i owoce z puszki typu ananas :| Nie pytajcie mnie, nie mam pojęcia czemu oni tak jedzą. Pierwszego dnia zrobiłam im naleśniki i się bardzo ucieszyli ale na tym moje pomysły się skończyły, więc zapytałam A. co oni mogą jeść po szkole. Dogadałyśmy się, że na razie ona coś będzie zostawiała w lodówce i napisze mi na kartce co. Ja im tylko podam. No i dzisiaj te krakersy mnie zabiły :P Powiedziała mi, że mają lunch w szkole i to im wystarczy. Tylko, że lunch mają o 11:00 AM a następny ich duży posiłek to gdzieś koło 7:00 PM... Po prostu muszę zaufać mamie, mama wie co dobre dla ich dzieci. Dobrze, że ja jestem w domu, to zawsze dla siebie coś zrobię.
W godzinach popołudniowych zaczynam jeździć. Rozwożę dzieci na te wszystkie zajęcia lub je odbieram, a bardzo lubię prowadzić samochód więc to dla mnie sama przyjemność! Jeżdżenie już dosyć opanowałam, ale za każdym razem mam jeszcze wątpliwości na skrzyżowaniach: powinnam jechać pierwsza, czy go puścić? Wszyscy mi mówią, że się przyzwyczaję. GPS to mój najlepszy przyjaciel teraz, jak się zgubię to mogę przycisnąć Get Home! i zaprowadzi mnie do domu choćby z bieguna. Dziś byłam pierwszy raz sama po Jacka w szkole. Pojechałam trochę wcześniej, obeszłam szkołę i muszę stwierdzić, że tak, jest taka jak w filmach :D Duże korytarze, szafki przy których wszyscy się spotykają i wiszą na nich, stoliki na zewnątrz i dużo trawy, wszędzie na ścianach zasłużeni absolwenci i klasy... tak, małe ławki (pojedyncze) i klimat! Nie robiłam zdjęć, bo wszędzie byli nauczyciele, może kiedy indziej ale mam z zewnątrz, dokładnie tak sobie wyobrażałam szkołę w US:






Hmmm, dopiero zauważyłam jaką ładną pogodę miałam ;) Szczerze to jestem tutaj na prawdę zalatana... Rano jak wstaję to na lodówce wisi kartka, co po kolei muszę zrobić. Latam z nią cały dzień i po kolei skreślam. To bardzo pomocne.
Dziś była u nas też sprzątaczka, to normalne, że kogoś takiego mamy, bo rodziców prawie wcale nie ma w tygodniu w domu, wracają dopiero koło 6:00-7:00 PM. W weekend to się człowiek chce zregenerować na kolejny tydzień. Więc posprzątała nam ładnie, trochę wcześniej zrobiłam za nią w pokoju dziewczyn, bo nie chciałam, żeby zabiła się o ubrania ;) Ogólnie czuję się tutaj trochę jak rodzic, cały czas muszę być taka odpowiedzialna i dorosła... chyba przyszedł ten czas kiedy patrze na wszystko z trochę innej perspektywy...
Mam dla Was taką ciekawostkę. Nie wiedziałam o tym wcześniej, ale moje dziewczyny mi o tym powiedziały. Mamy tutaj ćwierćdolarówki, można je dostać normalnie w sklepie jak wydają nam drobne. Coś jak nasze drobne złotówki. Jest haczyk ;) Nie każde, ale niektóre z nich mają na awersie wybity jakiś stan. Stanów jest 50 więc można sobie tyle tych monet nazbierać, ja na razie mam 4: Arkansas, Daleware, Maryland i South Carolina. Fajna sprawa, też chcę mieć 50! Prezentuję:




Ogólnie na razie dzieje się u mnie mało, bo muszę trochę popracować teraz i zyskać zaufanie ;) Dziś była u mnie local counselor- moja opiekunka i obgadałyśmy sprawy uniwersytetu. Nie mam za dużo funduszy na to ale au pairki sobie z tym radzą, więc ona pomoże mi dobrać coś odpowiedniego. Zamierzam zdawać egzaminy TOEFL tutaj. Odpowiednik polskiej matury, tylko ta jest amerykańska. Taki papierek będzie bardzo szanowany w Polsce jeśli będę miała zamiar wrócić :)
Zauważyłam, że J. na prawdę siedzi dużo w tym całym baseballu i footballu. Jest wielkim fanem Red Sox i New England Patriots. Popróbowałam trochę tego footballu. Nie jest wcale tak łatwo to złapać!

Bardzo klimatyczne zdjęcie wyszło :)

 Kolekcja Jacka. Jedne z licznych. Podziwiam. Jedną z piłek poniżej złapał na meczu!


Powinien dobrze wyglądać na żywo, koniecznie muszę być na meczu :D

Moje plany na weekend to jakieś zakupy w sobotę i zwiedzanie Bostonu w niedzielę, więc prawdopodobnie po weekendzie znajdzie się tu więcej ciekawych rzeczy. Tak jak pisałam wcześniej mam to szczęście mieć A. i jej wejścia. Także ciekawe miejsca w Bostonie, muzea, akwarium, Imax (ogromne kino i centrum razem), jakiekolwiek wejściówki mam za free. Ktokolwiek chce zobaczyć to miasto i mało wydać powinien trzymać się mnie. :D Jak na razie jadę z dwoma au pairkami, mam nadzieję, że dużo uda nam się zwiedzić. A. powiedziała mi, że lepiej jak byśmy częściej tam jeździły (np. na całą sobotę czy niedzielę) i odwiedzały wszystko partiami. Można to wtedy zrobić na pieszo nie płacąc dużo za transport i tak dopasować żeby danego dnia wszystko było obok siebie. Sounds good!
A już 19 października czeka mnie odlot!!! W wybranych miejscach US odbędzie się Cosmic Run! Zapowiada się szaleństwo w Bostonie, nie mogę się doczekać!



Ciężko wytłumaczyć, co to właściwie jest. Żeby zrozumieć zalecam link. Obejrzyjcie video. Mnóstwo dobrej zabawy!


Jeszcze jedna rzecz mi została. Dużo z Was pyta, jak radzę sobie z angielskim. No więc: radzę sobie! 85% rozumiem z tego amerykańskiego bełkotu. 10% jestem w stanie się domyśleć, a pozostałe % to jakiś tam slang i trudne słownictwo lub słownictwo, którego muszę się douczyć, także jakoś leci. Ciągle słyszę, że mam dobry angielski ale jestem tutaj, by mieć idealny. Wiem, że dużo mi brakuje...

 xoxo,                               

5 komentarzy:

  1. Bardzo przyjemnie czytało mi się ten wpis :) Życzę powodzenia jako au pair ! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Podpisuję się pod komentarzem Ani :) Będę zaglądać częściej :)) Szkoły amerykańskie są super, przynajmniej na filmach :)) Powodzenia życzę, czekam/ na kolejne wpisy :)
    PS. Ja bym chciała wziąć udział w color run (http://www.youtube.com/watch?v=4EERSfHiqT8), ale jak widzę te 'cosmic run' - brzmi super :D też bym chciała wziąć w tym udział! :3 Wygląda podobnie, fajny klimacik :) Udanej zabawy życzę!! :)
    pozdrawiam!
    K.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki dziewczyny!
    Color Run też brzmi super tylko Cosmic jest chyba nocą z tego co widzę ;) Jesteś teraz też w US Karolina?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej :) Nie, czekam na tę swoją perfect rodzinkę :) Do tej pory jej nie znalazłam, na siłę nie będę się rzucać za oceany :) Poczekam jeszcze, by trafić tak fajnie jak ty :)
      O Color Run dowiedziałam się niedawno, ale od razu mi się spodobało :) jak będę miała przyjemność być w Stanach, na pewno wezmę w nim udział :)) Daj znać, jak było na Cosmic Run :)) No i fotkami jakimiś zarzuć!
      Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Ja bym nie mogła jeść ciągle płatków na śniadanie. Ile można ;) No ale to Ameryka !
    I te szkoły ! Zawsze chciałam do takiej uczęszczać. Szkoda, że moja tak nie wyglądała..

    OdpowiedzUsuń