środa, 11 września 2013

Welcome to the US

Na prawdę przepraszam, że odzywam się dopiero teraz... Obiecałam, że napiszę coś jak tylko dotrę ale to po prostu było niemożliwe, bo nie miałam czasu na to! Wszystko wyjaśnię ;)
Miałam dużo pytań o mój lot, to był mój pierwszy lot w ogóle! Był na prawdę OK, żadnych turbulencji, żadnych spięć, start i lądowanie trochę... specyficzne ale wszystko przebiegło sprawnie. W samolocie poznałyśmy z Kasią Polaków mieszkających na Brooklynie, kazali wpadać jak będziemy chciały coś zobaczyć, od razu plus na początek wycieczki ;) Leciały z nami jeszcze trzy inne dziewczyny z Polski i 3 Izraelki. Bardzo fajne dziewczyny! Kiedy rozmawiałam z Talią, Talyą i Alyą czy jak im tam (xD), podszedł do nas jakiś chłopak, bo już nie chciało mu się siedzieć i Izraelki zaczęły go podrywać ;) Tak sobie gawędziliśmy i w końcu zapytałyśmy go gdzie w ogóle jedzie. Jechał do New Orleans. Tak się złożyło, że Kasia też tam zmierza. Rozmawiałyśmy z nim po angielsku, ale jak dowiedziałam się, że jadą z Kasią w to samo miejsce powiedziałam do niej na głos:
-Mam kolegę dla Ciebie z New Orleans!
Kasia w tym samym momencie była trochę dalej od nas i rozmawiała z kimś innym. I co się okazało? Nasz kolega odezwał się po polsku:
-Która jedzie do New Orleans?
Zaczęliśmy się śmiać, bo mogliśmy sobie porozmawiać po polsku zamiast produkować się po angielsku ;) Ale w sumie miałam pierwszą okazję użyć tego cudownego języka, a Andrzej mówi po angielsku świetnie (mieszka w NO od 4 lat) i Izraelki mogły nas zrozumieć. Tak więc: kolejny znajomy w US!
Na lotnisku Chopina w Warszawie nie wiedziałam gdzie mam patrzeć! Na prawdę miałam szczęście tego dnia! Przed odprawą cała reprezentacja Polski w piłce nożnej przyjechała, żeby odlecieć do Czarnogóry na mecz. Także Błaszczykowski, Szczęsny, Boruc i reszta obczajeni :D Nie robiłam sobie zdjęć, bo bym się nie dopchała. Z resztą miałam swój lot. ALE! Było tylko lepiej. W ten weekend w Płocku odbył się Memoriał Jerzego Huberta Wagnera w siatkówce mężczyzn. I kto miał lot do domu w tym samym momencie co ja do NY? Wszystkie reprezentacje! Niemiec, Rosji i Holandii. Mikhaylov, Spiridonov, Grankin, Muserskiy odprawiali się razem ze mną ;) Wytze Kooistra pił kawę obok mnie (gra teraz w Skrze Bełchatów) więc było MEGA! Na potwierdzenie, że przeżyłam lot:



                                                               JFK  z Kasią i chyba Talią :P

To teraz do rzeczy. Jak tam w US? Podoba mi się? Jak się tutaj czuję? Co zwiedziłam? Jest jak w filmie? Jacy są amerykanie? Powiem tylko: NAJPIĘKNIEJSZE MIEJSCE NA ŚWIECIE! OK, nie widziałam dużo, ale zakochałam się w Stanach! Miłość od pierwszego wejrzenia!
Dotarłyśmy bardzo późno do hotelu, bo mimo, że nie mogłyśmy odnaleźć naszej opiekunki (i vice versa), to później czekałyśmy jeszcze na inne dziewczyny z Danii, które doleciały. Rano pobudka telefoniczna z hotelu o 6:30 AM i do 4:00 PM SZKOLENIE! Tzw. orientation. Bardzo nudne, bardzo długie i bardzo średnio przydatne. Razem ze mną jest ok. 220 dziewczyn z 60 krajów z całego świata. Najwięcej Niemek i Francuzek. Najdalej? Chyba z Australii. Ja mam pokój z meksykanką i czeszką ;) Później było już tylko lepiej, bo mieliśmy wycieczkę do New York! Chcecie zdjęcia? Wiem, że chcecie!

 Empire State Building



 Z punktu widokowego


 
Broadway


 Empire again ;D


   Times Square


 The city


 Times Square


 
Broadway direction


 
Radio City

Times Square


 

Rockefeller Center



Jak tutaj się nie zakochać? NYC jest piękny! Ogólnie jest tak, że mam milion zdjęć, ale większość jest w rękach różnych dziewczyn i jesteśmy w trakcie wysyłania ich sobie :) Wkrótce wstawię więcej, o wiele więcej. 
Jedyny minus wycieczki: zepsuł się nam autobus i utknęłyśmy na jakieś 3h na Times Square! Mogłyśmy w tym czasie zobaczyć The Statue of Liberty, a tak zobaczyłam ją tylko z autobusu. I tak tu wrócę! Nic straconego. Ogólnie w NY było jakieś 35 st. i nie było czym oddychać! Taka parówa jak u nas w Polsce w najgorętsze dni w roku. Jedyne co, to bez słońca ale za to udusić się można powietrzem, a klimatyzacja wszędzie. Chyba będę chora...Dzisiaj orientation trwało już cały dzień z przerwami na lunch i obiad. Od 7:00 AM do 6:00 PM. Wieczorem poszłyśmy na miasto (znowu zdjęcia do zgrania) i teraz piszę do was, bo coś w końcu muszę tu napisać.
No nic, jutro koniec szkolenia i jadę do Bostonu żeby w końcu zacząć mój rok tutaj na poważnie. Dostałam od nich prezent do hotelu ;) Czapka, okulary, słodycze, kartka- wszystko typowo amerykańskie we wzory flagi. Poza tym listy od dzieci! Zrobiło mi się tak miło! Napisali mi takie fajne rzeczy, że aż się wzruszyłam, chcę już być u nich!
Więc, następny post już stamtąd :)


PS Wiecie co się zbliża? Dziś zauważyłam w sklepie!

 HALLOWEEN! Can't wait!

video
  Takie rzeczy się tu wyrabiają...



                                                                                    xoxo,

3 komentarze:

  1. Fajny pomysł z tym blogiem:)Rodzina i znajomi są na bieżąco!!!Zdjęcia piękne...chyba tez się zakocham w NY!..i to rozświetlone Time Square...ile oni prądu musza zużywać :P!!Będę tu wpadać...a ty spełniaj ten swój American Dream:)pozdrowienia z zimnych Niemiec..jak ja bym chciała, żeby tu było 30 stopni:( bye Kamila:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdjęcie rozmazaną taksówką jest najlepsze !
    Dobrze że leciało się w miłej atmosferze ! :) A szkolenie jak szkolenia. Opisuj potem jka u rodzinki !

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdjęcia są średnie, bo robione przez iPhone, tak jak pisałam czekam na zdjęcia od dziewczyn ;) Wiem, że szkolenia są nudne ale moi znajomi i rodzina nie bardzo wiedzą co i jak, a ten blog jest przede wszystkim dla nich więc dlatego piszę o wszystkim ;) Mimo to cieszę się, że inne osoby również tu zaglądają, serdecznie zapraszam!!!

    OdpowiedzUsuń