sobota, 14 września 2013

Natick mój nowy dom/ Baseball Game

Jestem w Natick. Tutaj będzie mój dom przez najbliższy rok. Wciąż nie mogę w to uwierzyć, że to się na prawdę stało. Więc, powinnam napisać coś o mojej nowej rodzinie ;) Muszę po prostu to napisać: JEST IDEALNIE! Myślę, że nie mogłam dobrać sobie lepszej rodziny, znaczy pasującej lepiej do mnie. Wszystko tutaj kręci się wokół sportu. Cała trójka gra w piłkę nożną (tak, dziewczyny też) i dzisiaj byliśmy na meczu bliźniaczek. Chyba te dziewczyny grają lepiej niż nasza reprezentacja, serio! Są na prawdę dobre! Kiedy Madeleine lub Charlotte grały, np. Madeleine oddawała strzał na bramkę to duma mnie rozpierała jak bym była ich mamą ;) To było takie fajne uczucie... nie wiedziałam, że aż tak będę to przeżywać. Przegrały niestety ale grały z najlepszą drużyną z tabeli i przegrały 3:2 więc uważam, że to super wynik! Muszę wstawić film jak M. trafiła w poprzeczkę, prawie byłby remis!


Dobra, trochę zaczęłam od d. strony :P Jak mnie przyjęli? Jechałam pociągiem ze Stamford pod Boston, właściwie do Westwood i A. odebrała mnie tam. Od razu miałyśmy sobie tyle do powiedzenia, całą drogę gadałyśmy! Była zaskoczona moim angielskim, powiedziała, że jest na prawdę dobry więc było mi miło (też byłam zaskoczona xD). Przyjechałyśmy do domu, przywitałam się z R. francuskim bonjour i później zeszły dzieci ;) Trochę się wstydziły na początku ale teraz jest już na prawdę fajna więź między nami. Mają dużo pytań o Polskę, bardzo mi się to podoba, są bardzo pomocne, potrafią o siebie zadbać, kiedy potrzebują pomocy to po prostu proszą o nią, tłumaczą mi wiele rzeczy, chcą pokazać mi całą okolicę i wszystkie ciekawe miejsca (szczególnie te z mrożonymi jogurtami, dobrym jedzeniem, lodami itp. ;), gramy razem we... wszystko właściwie, są cudowne! Z rodzicami bardzo podobnie, z A. mam na prawdę dobry kontakt a z R. wszystko ogarniamy, bo on jest trochę mózgiem rodziny i jak o coś mnie prosi to po prostu mu pomagam albo już sama widzę co jest grane, bo A. jest bardzo zapracowana! Mamy o czym rozmawiać, nie ma jakiejś sztucznej atmosfery, wszystko jest takie naturalne, rodzinne, to jest w porządku ;) Prezenty im się bardzo spodobały, dzieci już pierwszego dnia poszły w koszulkach do szkoły, a A. nie zdejmuje bransoletki.
Jak mi się mieszka? Na poddaszu jestem tylko ja i dzieci nie mogą tu wchodzić. Mi to kompletnie nie robi różnicy, dla mnie mogą tu być ale rodzice tak zadecydowali więc whatever you want... Mam swoją łazienkę, zieloną ;) Bardzo przyjemna, po remoncie. To samo z pokojem, mam duże łóżko i wszystko, czego potrzebuję, mogę tutaj żyć! ;) Nie będę wstawiać zdjęć, bo mogą sobie nie życzyć czy coś i po prostu to trochę głupie, uwierzcie, że warunki są dla mnie idealne. Mówiłam A. o moim blogu, tak dla ich wiedzy, bo nie chcę niespodzianek i bardzo to doceniła. Mogę tutaj pisać ;)
Wciąż się nie rozpakowałam do końca, bo nie miałam czasu. Piątek to był na prawdę zwariowany dzień, nawet nie potrafię powtórzyć co po kolei robiłam. Pamiętam, że byłyśmy z A. w cukierni po ciasteczka dla Jacka ( dzisiaj miał soccer party), potem było rozwożenie dzieci i przywożenie z zajęć dodatkowych więc byli w domu a chwilę potem już ich nie widziałam, miałam pierwsze jazdy samochodem, pilnowałam trochę C. i upadłam na niby deskorolce (coś podobnego) jak placek, poznałam listonosza z którym rozmawiałam jakieś 15 min, bo jest niesamowity i później na kolację zrobiliśmy tradycyjne amerykańskie hamburgery!

Mój pierwszy raz ;)

Tego dnia powiedzieli mi, że mam spać tak długo, jak potrzebuję. Dzisiaj podobnie, ale o 10:30 zaczął się mecz dziewczyn i chciałam tam być więc rano zapakowaliśmy się z nimi i z R. Znów ja prowadziłam ;) Myślę, że poradzę sobie z jeżdżeniem tutaj, ale początek był straszny! Mam automat, więc oczywiście wylądowałam twarzą na szybie kiedy pierwszy raz zahamowałam :D Mój brat mi o tym mówił, ale oczywiście to wyszło w praniu... 
Więc, dowiedziałam się trochę więcej o pracy A. i okazało się, że ona zajmuje się sponsoringiem NBA, Red Sox'ów (drużyny baseball'owej) i football'u. Nie mogę za dużo o tym napisać, bo to trochę tajemnica z tym, w każdym razie ona ma wszystkie bilety na wszystko za darmo! I to nie są byle jakie bilety. Także mój drugi dzień tutaj to kolejne spełnione marzenie, bo pojechaliśmy na mecz dzisiaj do Bostonu. New York Yankees vs. Boston Red Sox. Co ja mogę o tym powiedzieć? Coś niesamowitego! Red Sox są aktualnie na pierwszym miejscu, a Yankees na trzecim. Było mi wstyd, bo widziałam prawdopodobnie największe gwiazdy amerykańskiego sportu na żywo, a nie miałam pojęcia kim oni są xD To wszystko dlatego, że baseball jest tylko w US. Podobno japończycy zaczęli teraz w to grać... Atmosfera nieziemska, wciąż nie wiem o co w tym chodzi ale było super! Tzn. ogólnie wiem mniej więcej co oni muszą robić, ale diabeł tkwi w szczegółach i potrzebuję się z tym trochę oswoić ;) No dobra, to patrzcie:






 Jeden rzuca, drugi odbija, jak odbije wszyscy się cieszą, tak to mniej więcej wygląda :)

 Niestety moje dziewczyny mnie przerosły...

Co jeszcze u mnie? Jutro też mamy jakieś tam plany, ale mogę się spokojnie wyspać, bo jest niedziela. Jedziemy zobaczyć moją uczelnię, potem jakieś zakupy. Prawdopodobnie zapiszę się na lekcje tenisa, bo C. tez chodzi a ja będę miała rano wolne to przyda mi się trochę sportu. Sama jakoś nie mogę się zmotywować, a nie chcę się tuczyć tym jedzeniem, trzeba spalać. Ogólnie mój rozkład dnia będzie wyglądał tak, że rano bus przyjeżdża po dzieci do szkoły, przywozi je o 2:20 (do tej godziny mam wolne), jak przyjadą to muszą coś zjeść, mam dopilnować je z lekcjami a potem jeżdżenie. Będę ich rozwozić na zajęcia sportowe, muzyczne, korepetycje itp. Weekendy wolne i za to mi płacą ;) Mam nadzieję, że dużo pozwiedzam podczas weekendów, ale i spędzę świetny czas z nową rodziną. Przy okazji pozdrawiam moją prawdziwą, nie zapomniałam o Was ;)


PS Przepraszam za jakość filmów, u mnie na prawdę dobrze wyglądają, to chyba przez bloga.

xoxo,                                      

10 komentarzy:

  1. Wow. Mega brzmi, super trafiłaś! Nawet nie wiesz, jak zazdroszczę :) dzieciaki świetne, hosci też (sponsoring NBA? Wow!) korzystaj ;) życzę wszystkiego dobrego i czek am na kolejne wpisy!:*
    Xoxo,
    K.

    OdpowiedzUsuń
  2. boże, jak ja Ci zazdroszcze! już nie moge się doczekać aż nadejdzie mój szczęsliwy dzień
    Powodzenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej:) Z jakiej agencji jestes? Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki dziewczyny! Na każdą au pair czeka wymarzona rodzina, na pewno Twoja będzie równie dobra rosllyn. Co do agencji, jestem z APIA. Polecam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dlugo czekalas na pierwszy match? :) Dzieki za odpowiedz ;)

      Usuń
  5. Baaaaardzo długo! To prawda, czekałam miesiąc na pierwszy i to nie była TA rodzina, byli spod Atlanty. Na drugi czekałam 2 miesiące! Wiem, że to długo ale wtedy był gorący czas, bo wakacje i wszystkie dziewczyny chciały jechać. Ja mam 19 lat, a zazwyczaj chcą starsze, doświadczone dziewczyny. Miałam też słabą aplikację, bo byłam w trakcie matury i nie miałam na to czasu za bardzo... Ale jak widzisz opłacało się poczekać, bo teraz jestem bardzo szczęśliwa tutaj ;) Nie kieruj się moim przypadkiem, bo np. moja koleżanka znalazła rodzinę w 2 tyg. od otworzenia room'u więc bywa różnie. Zastanawiasz się nad wyjazdem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od tyogdnia mam otworzony room w APiA i czekam na match, ale na razie cisza :)Takie czekanie jest najgorsze.

      Usuń
  6. Na pewno ktoś się zgłosi, to kwestia czasu. Ja czekałam na prawdę długo i mi się opłaciło, więc zalecam to samo ;) Jeśli masz jeszcze jakieś pytania, możesz pisać, z chęcią Ci pomogę jeśli tylko czas mi na to pozwoli. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hehe, ja miałam 2 matche w ciągu 25 dni bodajże, na razie czekam dalej. Choć rodzinka no.2 była całkiem okej, czułam że to nie jest to. Nie ma co się spieszyć, mimo że czas brnie do przodu. Na dobre trzeba poczekać :) Fajnie, że Ci się udało :) Oby nam wszystkim też tak szczęście dopisało kiedyś :*

    OdpowiedzUsuń